Kilka wątpliwości w związku ze znaleziskami na miejscu katastrofy.
2010-05-06 10:40:38
Wczoraj sieć obiegły newsy:
? Rzeczy ofiar leżą w błocie pod Smoleńskiem
? Szczątki ofiar nadal leżą w błocie!
? Szczątki samolotu i rzeczy ofiar walają się na miejscu tragedii pod Smoleńskiem
Przyznam się, że początkowo mnie to wkurzyło. Bo do zmarłych i wszystkiego, co z nimi zginęło trzeba mieć po prostu zwykły ludzki szacunek. A tu co?
Jednak po przyjrzeniu się bliżej tym informacjom naszły mnie poważne wątpliwości.
Bo mi się wydaje to dziwne trochę.
Bo jak to jest?
4 maja 2010 pojawia się informacja, że zwraca się osobiste rzeczy rodzinom ofiar katastrofy:
http://www.tvn24.pl/-1,10901,1654772,,,zwracaja-osobiste-rzeczy-ofiar-
Potem 5 maja 2010 pojawia się news o znajdowaniu osobistych rzeczy ludzi na miejscu katastrofy, w tym paszportu Pani Gabrieli Zych. No i okoliczności znalezienia tego paszportu szczegółowo omówione przez świadka tutaj:
http://www.tvp.pl/publicystyka/magazyny-reporterskie/misja-specjalna/w (ok 10 minuty) Zwróćcie uwagę, że ta Pani ciągle ma ten paszport przy sobie i na to, że nie wygląda on za bardzo jakby przez dwadzieścia kilka dni leżał w wilgoci i błocie. Ale w sumie nie wiem ? może po prostu tak on może wyglądać, muszę zrobić podobny eksperyment ze swoim paszportem, to się dowiem. W ogóle w okolicach 11 minuty filmu wypowiada się syn Pani Zych. Dziwnie to się układa?
Dodatkową rzeczą, która wzbudza wątpliwości było to pewne zdjęcie z miejsca katastrofy. To jest jedna z rzeczy, które tam podobno leżała jeszcze na początku maja:
""
Przypominam, ze wedle dzisiejszego kursu 100 PLN warte jest ok 32 USD. Jeśli wziąć pod uwagę, że średnie zarobki w Rosji, to ok 100 USD, i że nasza waluta jest raczej bezproblemowo wymienialna, i że teren katastrofy jest niezabezpieczony, to wychodzi na to, że te całkiem spore pieniądze leżały sobie ponad trzy tygodnie na miejscu katastrofy i czekały na fotografa z jakiejś polskiej gazety, żeby zrobił im zdjęcie. Ciekawe, nie?
Na koniec dodam, że ja nie wiem jak to tam jest na miejscu katastrofy. Nie lubię jednak, jak ktoś próbuje mi wciskać do głowy fakty, które na takie faktyczne fakty nie wyglądają...