Ostatnie sondy:
Dolina nicości - przyczynek do biografii...
2008-07-12 08:27:05
Czy warto było? – na pewno tak. Książka jest ciekawa, wartko napisana, wciąga… Czy jest to książka wybitna? – no nie, wybitnych książek przeczytałem w życiu niewiele. Pod względem ciągu akcji, to jest trochę niejasnych przejść, niepotrzebnych wątków wstawionych – mam wrażenie – tylko po to, żeby były, bo trzeba je było zamieścić. Po przeczytaniu jej nie jestem, że tak powiem “powalony”. Po prostu – skończyłem, fajnie było przeczytać, pomyśleć o tym co tam jest, trochę inaczej spojrzeć na pewne rzeczy, zapamiętać... Czy jest to książka ważna? – no to na pewno tak. Każda książka napisana przez osobę z taką biografią jak pan Wildstein jest ważna. Ważna, bo w powiązaniu z osobą autora, z naszą wiedzą o nim, coś nowego wnosi, daje jakieś kolejne spojrzenie na wydarzenia, zachowania ludzi, ich motywacje i na to, co się dzieje teraz. Czym jest ta książka? – na pewno jest to powieść polityczna. Pan Bronisław pokazał w niej część swojej biografii wplatając ją różne wątki naszej najnowszej historii. Są w niej ludzie powiązani w taki, czy inny sposób, z naszą polityką. Głównym tematem jest sprawa współpracy z SB w PRL i tym, jak do tego się podchodzi teraz i co się z tym działo od początku tzw. III RP. W fajny sposób są pokazane motywacje ludzi z jednej czy drugiej strony. Chyba najciekawszym dla mnie fragmentem książki jest “wewnętrzna” opowieść Returna vel Ketmana vel Maleszki opowiadająca o tym w jaki sposób podpisał dokument współpracy z SB, jak potem do tej współpracy podchodził i jak traktował to obecnie. Sądząc po tym, że autor dobrze znał tę osobę, to te opisy wewnętrznych motywacji mogą być całkiem trafne i tym samym bardzo cenne. Czy jest to książka prawdziwa? – hmm, na pewno jest to prawda pana Wildsteina. Nie to, że jakoś chciałbym ją podważać lub dezawuować – po prostu jest to spojrzenie na pewne sprawy z jednej strony. W sumie, w tym wypadku nie widzę w tym nic niewłaściwego – po prostu stwierdzam pewien fakt. Świat w książce jest mocno czarno – biały. Są ludzie władzy, robiący karierę, mający kasę, którzy są zakłamani, fałszywi i uwikłani w różne śmierdzące sprawy – przede wszystkim związane z SB. Tworzą oni swego rodzaju mafię, używając powszechnie ostatnio używanej terminologii – należą oni do tzw. układu. Wygląda na to, jakby wśród nich nie było w książce nikogo normalnego, porządnego – wszyscy są w zmowie, działają tylko na swoją korzyść a inni to dla nich tylko szara, pogardzana i podatna na manipulacje masa… Z resztą, co ja się tu będę o tym rozwodził – terminologia i opis jest obecnie powszechnie znany… Z drugiej strony natomiast są ludzie uczciwi, walczący o prawdę, można powiedzieć – nieskalani złem, ludzie, którzy przez tych pierwszych są bezpardonowo zwalczani, manipulowani, niszczeni. Po przeczytaniu tej książki możnaby dojść do wniosku, że tylko ci ostatni są jedynymi sprawiedliwymi w naszym kraju, że nie ma wśród nich stada ludzi rządnych władzy i kasy dla nich samych, karierowiczów potrafiących zrobić drugiemu każde świństwo żeby tylko postawić na swoim i że nie chcieliby oni opanować świadomości Polaków w takim samym stopniu jak poprzedni tylko, że w drugą stronę. A to jest, według mnie, całkowitą nieprawdą...