Ostatnie sondy:
Wola istnienia.
2008-06-25 15:32:01
Jakiś czas temu (ze dwa lata) wyrósł w moim ogródku, w kępie róż, mały, włoski orzech. Pewnie jakiś ptak przelatywał, zgubił owoc… no i wyrosło mu się...
Drzewko mi się spodobało, więc postanowiłem mu pomóc i posadzić w miejscu trochę bardziej dla niego wskazanym.
Wykopałem, przeniosłem, zakopałem, podlewałem. ...Niestety nic z tego – orzech zaczął usychać.
Trudno – pomyślałem sobie – nie dane mi widocznie jeszcze posadzenie drzewka :-). Orzech zniknął więc gdzieś z mojej pamięci, a w miejscu, w którym usechł zasiałem trawę. Do tej pory już chyba z 10 razy nad tym miejscem kosiarka przejechała.
...A on przeżył...
Co więcej – W ciągu ostatnich dwóch, trzech tygodni (od ostatniego koszenia) wyrósł tak, żeby być zauważonym i nie musieć przeżywać wykoszenia kolejny raz. Przyznam się, że drzewko podoba mi się teraz jeszcze bardziej. Mam nadzieję, że tym razem mu się uda. Ja mu przynajmniej nie będę przeszkadzał – postaram się nawet pomóc. Choć mam wrażenie, że jemu wystarczy to “nie przeszkadzać”.
...W sumie, tak jak mnie ;-)
Dziś orzech wygląda tak: